Pierwszy akt oskarżenia w „aferze DPS” w sądzie!

Po trwającym cztery lata dochodzeniu, 25 stycznia Prokuratura Okręgowa w Płocku skierowała do Sądu Okręgowego akt oskarżenia przeciwko trzem podejrzanym: byłej dyrektor DPS w Młodzieszynie Justynie N-S., byłej głównej księgowej tej placówki, Elżbiecie G. oraz byłej kasjerce Barbarze P. Jest to efekt wyłączenia z prowadzonego śledztwa tylko jednego wątku – przywłaszczenia premii i nagród – więc niewykluczone, że w tzw. aferze DPS w stan oskarżenia postawione zostaną kolejne osoby.

Przypomnijmy – 21 stycznia 2014 r. funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej w Radomiu wraz z policjantami z Sochaczewa dokonali zatrzymania pięciu osób z kierownictwa Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie. W kolejnych dniach na jaw zaczęły wychodzić zdumiewające i oburzające ustalenia prokuratury w tej sprawie. W toku policyjnych działań przeszukano pomieszczenia biurowe ośrodka, zabezpieczając dokumentację jednostki oraz mieszkania zatrzymanych osób.

– Policjanci, wchodząc do mieszkań zatrzymanych – relacjonowała ówczesna prokurator rejonowa Beata Sobieraj-Skonieczna – byli w szoku. Poczuli się jak w markecie, ponieważ znajdowały się tam wręcz hurtowe ilości różnych produktów i towarów. Na przykład: proszki do prania, kawa, spodnie i inne ubrania, czy choćby około 50 słoików dżemu oraz wiele innych rzeczy.

Cztery lata śledztwa
Od tamtych wydarzeń minęły już cztery lata, a płocka prokuratura, z uwagi na obszerność materiału dowodowego, zdecydowała się wyłączyć z prowadzonej sprawy wątek przywłaszczania premii i nagród i na jego podstawie wystosować akt oskarżenia.

– Okoliczności tego procederu mamy już świetnie udokumentowane – mówi rzecznik prokuratury w Płocku Iwona Śmigielska-Kowalska. – Dlatego zapadła decyzja o skierowaniu, w oparciu o ten materiał dowodowy, aktu oskarżenia do sądu. Oskarżone to Justyna N-S, Elżbieta G. i Barbara P. Jak ustaliliśmy proceder trwał od 8 lutego 2008 roku do grudnia 2013 roku. Udało się udokumentować nieprawidłowości na kwotę 265.880 zł, co stanowi mienie znacznej wartości.

Nielegalne działania wyglądały według prokuratury tak, że na liście płac osoba zainteresowana podpisywała kwotę, którą później powiększano, dopisując w dokumentach cyfrę. W ten sposób, z wypłaconych 200 zł robiono np. 1200 zł. W niektórych przypadkach pracownik był skłaniany do podpisania odbioru nieujawnionej mu nawet kwoty. Wmawiano mu, że nie może zobaczyć wysokości swojej nagrody, bo na dokumencie znajdują się chronione dane osobowe innych pracowników.

Sąd Okręgowy w Płocku ustala obecnie termin rozpoczęcia procesu. Wiadomo już, że nie będzie to raczej jedyna sprawa karna związana z aferą w DPS, a w stan oskarżenia mogą zostać postawione kolejne osoby.

Materiału dowodowego coraz więcej
– Nadal gromadzimy materiał dowodowy dotyczący: wyłudzania pieniędzy z funduszy unijnych na szkodę Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie i Starostwa Powiatowego w Sochaczewie,   przywłaszczania depozytów pensjonariuszy, zatrudniania osób z polecenia byłego wicestarosty Janusza C., wyłudzania nienależnych delegacji z PCPR. Co do tych okoliczności prokurator prowadzący śledztwo wystąpił o przedłużenie terminu na jego zakończenie do połowy lipca tego roku – dodaje Iwona Śmigielska-Kowalska.

W ciągu czterech lat trwania śledztwa nie próżnowała również oskarżona Justyna N-S. W tym czasie przed różnymi sądami wytoczyła procesy o naruszenie dóbr osobistych choćby osobom, które o nieprawidłowościach w prowadzonej przez nią placówce poinformowały organa ścigania oraz media. Chodzi o Annę Krukowską, Eustachiusza Zientarę i Mirosława Szymańskiego. We wszystkich trzech przypadkach sąd oddalił powództwo N-S, uznając, że pozwani nie naruszyli swoimi działaniami dóbr osobistych byłej przełożonej.

Odrzucone pozwy oskarżonej
Sąd zaznaczył, że co prawda była dyrektor DPS, jako podejrzana w postępowaniu karnym, korzysta z procesowych gwarancji, do których należy domniemanie niewinności do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sądu, jednakże liczba, jakość i skala zarzutów dawały pozwanym prawo do poinformowania o nich. Podobne, bardzo obszerne zeznania, w toku postępowania   karnego przedstawili inni liczni świadkowie – łącznie około 100 osób. „Zupełnie niewiarygodne są założenia, że wszystkie te osoby (…) toczą z powódką jakieś własne, prywatne wojny, wykorzystując w tym celu Prokuraturę Okręgową w Płocku. (…)” – czytamy w uzasadnieniu jednego z wyroków. Sąd zauważył także, że składanie zeznań w charakterze świadka jest działaniem w interesie wymiaru sprawiedliwości, w ramach obowiązującego prawa i jest obowiązkiem, a nie kaprysem obywatela.

Teraz Justyna N-S., wraz z Elżbietą G. i Barbarą P., zasiądą na ławie oskarżonych. W tym wątku śledztwa prokuratura umorzyła postępowanie w stosunku do kierownika działu opiekuńczo-terapeutycznego Elżbiety R. Termin pierwszej rozprawy nie został jeszcze ustalony.

Sebastian Stępień
sebastian.stepien@sochaczew.pl