Nadszedł dobry czas dla Sochaczewa

Takiego boomu inwestycjnyjnego miasto nie przeżywało od lat, ale to dopiero początek tego, co nas czeka w 2018 i 2019 roku. Co powstanie, jak będzie wyglądać, gdzie pojawi się nowy asfalt, skąd na to wszystko weźmiemy pieniądze – pytamy burmistrza Piotra Osieckiego, który, wśród wielu anonsowanych już wcześniej inwestycji, zapowiada budowę nowego mostu na Bzurze!

Złożył Pan na ręce przewodniczącego Rady Miasta kolejny, siódmy w swej karierze, projekt budżetu miasta. Jaki to będzie budżet?
Historyczny i to nie jest tylko moja opinia, bo aż 37 milionów złotych przeznaczymy na inwestycje, z czego 23 miliony to będą środki zewnętrzne, pozyskane z dotacji – unijne i rządowe.

Skąd tak ogromne pieniądze na inwestycje?
Po pierwsze z dotacji, o czym już wspomniałem. Po drugie ze środków własnych – gospodarujemy oszczędnie, finanse miasta od lat są w dobrym stanie, regularnie wypracowujemy nadwyżkę. Po trzecie wyemitujemy obligacje na kwotę 5 mln 950 tysięcy złotych, ale z tych pieniędzy aż cztery miliony pójdą na spłatę poprzednich zobowiązań miasta. Na inwestycje wydamy z tych obligacji 1,95 mln złotych.

Co to oznacza?
Że zadłużenie miasta wzrośnie o niespełna dwa miliony złotych. Sądzę, że to dobry interes dla Sochaczewa, bo jednocześnie wydamy prawie 40 mln na inwestycje. Przypomnę, że w ostatnich latach nasze zadłużenie spadało. Dla mnie bardzo ważne jest też to, że mieszkańcy zupełnie nie odczują w swoich portfelach jakiekolwiek ubytku związanego z tak wielkim zaangażowaniem inwestycyjnym miasta, bo podatki znów nie pójdą w górę.

Na inwestycje miejskie nałożą się jeszcze te realizowane na terenie Sochaczewa przez rząd czy samorządy wojewódzki i powiatowy.
Również liczone w dziesiątki milionów złotych. To co będzie się u nas działo w 2018 i 2019 roku, będzie czymś historycznym. Można powiedzieć, że jeszcze przyspieszamy wielki remont Sochaczewa, który prowadzimy od kilku lat. Po jego zakończeniu będziemy mieli zupełnie nową przestrzeń publiczną.

Już widzę te komentarze – idą wybory, wreszcie wzięli się do roboty…
Na takie opinie nie mam wpływu, ale mogę z ręką na sercu powiedzieć, że będą niesprawiedliwe. Bo przecież ten nasz sochaczewski boom inwestycyjny trwa już od ponad dwóch lat – mosty na Bzurze i Pisi, umocnienie skarpy nad Bzurą, przebudowa rond, rozpoczęcie budowy nowej komendy policji, pierwszy etap remontu ul. Trojanowskiej, kompleksowy remont Chodakowskiej, wcześniej nowa nawierzchnia i chodnik przy Piłsudskiego, termomodernizacja budynków publicznych, program „Drogi zamiast błota” – to tylko najważniejsze inwestycje, które przeprowadziliśmy, robimy sami lub przeprowadzili nasi partnerzy z samorządu powiatowego, wojewódzkiego lub administracja rządowa.

Ale szczyt boomu przypadnie na lata 2018-2019.
Cykl inwestycyjny ma swoje prawa. I mówię to od dawna, można to sprawdzić. Nasilenie zazwyczaj jest związane z podziałem środków zewnętrznych – europejskich i rządowych. Przypomnę, że np. w 2014 nie było za wiele możliwości ich pozyskania. Środki z perspektywy unijnej 2007-2013 były wówczas na wyczerpaniu. Teraz jest szczyt podziału pieniędzy z perspektywy na lata 2014-2020. My się do tego szczytu szykowaliśmy od ponad trzech lat. Przygotowywaliśmy projekty, koncepcje, programy. Gdy pojawiły się konkursy – byliśmy gotowi do składania wniosków. Mieliśmy dokumenty i dobry klimat wokół naszego samorządu.

Często Pan powtarza, że bez tego klimatu, dobrej współpracy, nie byłoby sukcesów inwestycyjnych.
To chyba widać gołym okiem. Od początku mojej pracy w samorządzie – najpierw jako wicestarosta, a potem burmistrz – starałem się współpracować ze wszystkimi. Niestety, nie zawsze była wola ze strony potencjalnych partnerów. W tej kadencji ta wola jest i to ze wszystkich stron – powiatu, województwa, rządu. Wspiera nas poseł i minister Maciej Małecki, radny wojewódzki Adam Orliński. Ze starostą Jolantą Gontą mam już siedmioletnie doświadczenie bardzo dobrej współpracy. W Radzie Miasta większość decyzji zapada jednogłośnie. Mamy wszędzie przyjaciół, do tego dobre pomysły i projekty, a efektem jest inwestycyjny boom.

Nie boi się Pan przyszłego roku? Dosłownie nie będzie większej ulicy w mieście, na której lub przy której nie będzie trwała jakaś budowa.
Nie nazwałbym tego strachem, ale niepokój jest. Przede wszystkim o to, czy uda się nam i naszym partnerom wyłonić wykonawców w odpowiedniej cenie i odpowiednio solidnych. Ostatni przetarg – choćby na budowę amfiteatru pokazuje, że znów mamy rynek wykonawców. Nie tylko w naszym samorządzie jest boom na inwestycje. To powoduje, że ceny idą w górę, a wykonawcy zaczynają być wybredni, jeśli chodzi o udział w przetargach.

Co robicie, by uniknąć negatywnych scenariuszy?
Po pierwsze wszystkie przetargi chcemy uruchomić albo jeszcze w tym roku, albo na początku przyszłego. Finiszujemy lub już skończyliśmy projekty przebudowy ulic Chopina i 15 Sierpnia, które będą naszym wkładem w inwestycje wojewódzkie na tych drogach. Z Jolantą Gontą na bieżąco rozmawiamy o przygotowaniach do remontów na drogach powiatowych. Wniosek starostwa o dofinansowanie prac na ich ulicach otrzymał bardzo wysokie noty. Powiat otrzyma rządową dotację na przebudowę Towarowej, Sienkiewicza i ks. Janusza oraz drugi etap ulicy Trojanowskiej.

Jaka będzie rola miasta przy remontach tych powiatowych ulic?
Taka sama, jak w przypadku pierwszego etapu remontu Trojanowskiej, czy wcześniej ulicy Staszica. Wesprzemy powiat finansowo – 820 tysięcy złotych dołożymy do remontu ulic przy dworcu PKP, a 1,5 mln do prac na drugim odcinku Trojanowskiej.

Mieszkańców zapewne interesuje, co zmieni się w okolicach dworca. To przecież jedna z wizytówek miasta?
Zacznę od ulic – bo to już pewne. Przy Towarowej, wzdłuż ogrodzenia Muzeum Kolei Wąskotorowej, pojawią się miejsca parkingowe – zarówno dla samochodów osobowych, jak i autobusów. Pojawi się też ścieżka rowerowa, która będzie miała połączenie z projektowaną przez nas ścieżką na Licealnej. Przy ks. Janusza też będzie ścieżka. Powstanie w ten sposób szlak rowerowy od stacji PKP, przez ulicę Licealną, Traugutta, Staszica, Trojanowską do granic miasta. Dodam, że projekty przebudowy wojewódzkich ulic Chopina i 15 Sierpnia też zakładają ścieżkę rowerową. Wracając do okolic dworca PKP, to ul. Sienkiewicza zmieni się na odcinku od ks. Janusza do ul. Okrzei. Po pierwsze stanie się ulicą jednokierunkową, po drugie wzdłuż ogrodzenia kolei powstaną miejsca parkingowe z prawdziwego zdarzenia. Będzie ich o wiele więcej niż obecnie.

A co z placem przed dworcem?
Plac też się zmieni, ale pod warunkiem, że dostaniemy pieniądze z kolejnego programu, na który złożyliśmy wniosek – jego nazwa to Sochaczewski Eko-Bus. Staramy się o pozyskanie ponad 7,3 mln złotych. Z tych pieniędzy chcemy m.in. kupić pięć nowoczesnych ekologicznych autobusów. Trzy z nich będą elektryczne. Zbudujemy ponad 20 nowych wiat przystankowych, pojawią się automaty do zakupu biletów, stojaki na rowery. Znajdą się także środki na przebudowę parkingu dla autobusów przed stacją PKP.

Co z remontem Licealnej i pierwszego fragmentu 15 Sierpnia? Miasto nie dostanie na tę inwestycję dofinansowania.
Rzeczywiście to projekt, na który nie udało nam się pozyskać dofinansowania. Nie zmienia to jednak naszych zamiarów. Inaczej tylko rozłożymy etapy remontu. Zaczniemy od ulicy Licealnej – mamy na ten cel odłożone w budżecie na 2018 rok trzy miliony złotych. Powinno wystarczyć na remont drogi wraz ze skrzyżowaniem. Naszą część ul. 15 Sierpnia będziemy chcieli wyremontować w 2019 w całości, a nie jak zakładał pierwotny plan, że część w 2018, a część w 2019.

Na jakim odcinku 15 Sierpnia jest miejska, a na jakim wojewódzka?
Miasto jest właścicielem ul. 15 Sierpnia na odcinku od skrzyżowania z Traugutta i Licealną do wiaduktu, którym biegnie obwodnica. Dalej do granic miasta jest to droga wojewódzka. Od radnego Adama Orlińskiego wiem, że samorząd wojewódzki planuje remontować swoją część w 2018 roku. W planach jest też ul. Chopina, od ronda Jana Pawła II do torów kolejki wąskotorowej na Kistkach, czyli jej najbardziej zniszczony fragment.

W jakim zakresie miasto wspiera inwestycje wojewódzkie?
Finansujemy i przygotowujemy projekty. Na Chopina wykonamy też, podobnie jak na Chodakowskiej, oświetlenie, a to jest ponad pół miliona złotych. Do tego trzeba dodać inwestycje ZWiK-u przy ul. Chopina.

Park w Chodakowie wygląda pięknie. Jaki zakres robót planuje Pan w pozostałych parkach?
Wszędzie pojawi się nowa zieleń, alejki, oświetlenie, ławki, kosze. W parku im. Chopina w centrum miasta pojawi się wreszcie porządna toaleta. W parku Garbolewskiego będzie letnia scena, staw zostanie oczyszczony, powstanie nowa alejka wzdłuż brzegu. Nad Utratą uporządkujemy teren, pojawią się nowe alejki i oświetlenie. Słowem wszystkie nasze parki oraz tereny nad Bzurą i Utratą staną się przyjazne dla mieszkańców, będzie można tam pójść na spacer, a latem spędzić czas z rodzinami czy przyjaciółmi.

Kiedy ruszy budowa nowego amfiteatru?
Mam nadzieję, że w pierwszym półroczu przyszłego roku.

Pierwsze podejście do budowy było nieudane, dlaczego?
Odpowiedź jest prosta – cena, jakiej zażądał potencjalny wykonawca, była znacznie wyższa niż środki zabezpieczone na ten cel. Przypomnę, że była tylko jedna firma zainteresowana tym kontraktem.

Co się zmieniło, że teraz ma się udać?
Po pierwsze pozyskaliśmy wsparcie od samorządu wojewódzkiego w wysokości 3,5 mln złotych. Po drugie poprosiliśmy projektanta o przegląd dokumentacji pod kątem ewentualnego obniżenia kosztów budowy, ale bez utraty jakości.

I jakie są efekty?
Mamy już nowy projekt, ale dotarł do nas dosłownie kilka dni temu. Wydział Inwestycji właśnie go analizuje pod kątem sporządzenia   dokumentacji przetargowej. Jak tylko będziemy gotowi, ogłaszamy przetarg.

Nowy stadion to chyba dla Pana szczególnie ważny projekt?
Tak bym tego nie określił, bo wszystkie są równie ważne, ale na pewno sentymentalny – na stadionie przy Warszawskiej praktycznie się wychowałem.

Jak będzie wyglądała budowa, czego możemy się spodziewać w 2018 roku?
Zakres planowanych prac przy Warszawskiej jest ogromny, dlatego podzieliliśmy go na kilka etapów. Przypomnę, że docelowo powstanie nowe boisko główne z bieżnią syntetyczną, kryta trybuna na tysiąc osób, budynek klubowy, sztuczne boisko boczne, mniejsze boisko treningowe z naturalną murawą, korty tenisowe oraz budynek szatniowo-gospodarczy przy kortach. Na pierwszy ogień idzie płyta główna z bieżnią oraz, jeśli wystarczy nam środków, trybuna z dachem. Termin zakończenia tego etapu to lato 2019. Udało nam się pozyskać na ten zakres ponad 2,5 mln zł od rządu, za co wielkie podziękowania dla ministra Macieja Małeckiego, bo bardzo zaangażował się we wsparcie tego projektu. Kolejne etapy planujemy w miarę pozyskiwania środków.

Ogromne emocje ciągle wzbudza stan miejskich ulic. Podczas spotkań z mieszkańcami, które odbył Pan w listopadzie, zdecydowana większość problemów zgłaszanych przez sochaczewian, to były właśnie drogi.
Zanim odpowiem na to pytanie, chciałbym podziękować wszystkim, którzy poświęcili czas i przyszli na te spotkania. W sumie było ok. 300 osób, a moi współpracownicy obliczyli, że odpowiedziałem na ok. 150 pytań. Mówiąc żartem, tylu ulic to chyba nawet w mieście nie ma, ale fakt, że bardzo dużo mówiliśmy o programie „Drogi zamiast błota”.

Program jest sukcesem – w siedem lat udało się nadrobić kilkudziesięcioletnie zaniedbania. Dlaczego więc wciąż jest tyle emocji wokół asfaltowania ulic?
To oczywiste, że im bliżej będziemy osiągnięcia celu, a celem jest utwardzenie wszystkich sochaczewskich ulic asfaltem, tym większe będą emocje tych, którzy jeszcze tego asfaltu nie mają. Wiele ulic czekało na nawierzchnię bitumiczną po kilkadziesiąt lat. Gdy ktoś widzi, że u sąsiada asfalt już jest, a u niego nie, pojawią się zrozumiałe emocje. Ludzie chcieliby, żeby i u nich wreszcie się zmieniło. Uspokajam wszystkich – jesteśmy już blisko – dotrzemy z programem wszędzie. Gdy zaczynaliśmy realizować „Drogi zamiast błota” ponad 60 procent ulic w mieście nie miało żadnego utwardzenia. Teraz wytłuczniowane są niemal wszystkie, a asfalt leży na ponad 80 procentach. W 2018 roku znów położymy nawierzchnię bitumiczną na kolejnych kilkunastu ulicach. Pracujemy właśnie nad harmonogramem prac.

Siedem lat temu, gdy prowadził Pan swą pierwszą kampanię burmistrzowską, na ulicach wisiały banery z rozmaitymi hasłami. Pamięta Pan te hasła?
Oczywiście – większość jest zrealizowana. O żadnym nie zapomniałem. Każdy punkt z obu moich programów wyborczych – sprzed siedmiu i trzech lat został zrealizowany, jest w trakcie realizacji lub trwają przygotowania do jego realizacji. Przykładem niech będzie hala sportowa dla SP 4 – taki baner wisiał przy Staszica. Hala stoi. Naprzeciwko Szkoły Podstawowej nr 2 wisiał baner o hali dla tej placówki. Zaczęliśmy od boiska – zresztą tak samo jak w Chodakowie. W przyszłym roku zabieramy się za dokumentację projektową sali przy „dwójce”. Budowę chcemy zrealizować w latach 2019-2021.

A pamięta Pan baner „Most dla Karwowa”?
Oczywiście. I właśnie wchodzimy w okres przygotowań do tej inwestycji. Na zlecenie miasta powstała analiza ruchu na istniejącym moście oraz ulicach przyległych – Warszawskiej, Staszica, Płockiej i Gawłowskiej. Wynika z niej jasno, że przez most przejeżdżają głównie nie kierowcy z Sochaczewa, ale z sąsiednich gmin, głównie gminy Sochaczew. Mamy też wybraną najlepszą ewentualną lokalizację dla mostu, by był sens budowy.

Czyli?
W pobliżu kładki przy ul. Staszica. Jeśli zbudujemy most przez Bzurę w tym miejscu, koszty budowy, dróg dojazdowych oraz wykupów gruntów będą najniższe.

Jak duże?
I tak ogromne – ok. 20 mln złotych. Jestem przeciwnikiem sytuacji, w której to tylko mieszkańcy Sochaczewa mieliby ponieść koszt budowy przeprawy, z której korzystać będzie cały powiat. Mamy jednak pomysł, jak rozwiązać ten problem. Minister Maciej Małecki znalazł potencjalne źródło dofinansowania inwestycji ze środków rządowych. Mam nadzieję, że do inwestycji dołączy gmina Sochaczew. Jak wspomniałem, z analizy ruchu wynika, że korki generują głównie samochody mieszkańców gminy. Zaprosiłem już do współpracy wójta Orlińskiego, podobnie starostę Jolantę Gontę. Most będzie łączył dwie powiatowe drogi – Staszica i Gawłowską. Proponuję, by była to inwestycja powiatowa.

Most to największe wyzwanie na kolejne lata?
Jedno z kilku – bo przed miastem pojawiają się naprawdę super ciekawe perspektywy. Geotermia, na którą pozyskaliśmy już 11 mln złotych, a chcemy pozyskać jeszcze więcej, może zmienić energetyczną mapę miasta. Centralny Port Lotniczy w gminie Baranów to kolejna wielka szansa na rozwój. Sprawa budowy zakładów taboru kolejowego w Sochaczewie cały czas idzie do przodu. Wreszcie otwierają się też szanse na zagospodarowanie pól czerwonkowskich.

Proszę zdradzić jakieś szczegóły?
Po tym, jak zmieniliśmy plan zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu oraz podzieliliśmy pola na trzy mniejsze działki, pojawiają się oferty ich kupna.

To czego życzy Pan sobie od św. Mikołaja?
Myślę, że nam wszystkim – zdrowia, miłości i spokoju. By te święta pełne ciepła i rodzinnego nastroju były radosne. By nikt nie czuł się samotny i zapomniany, a radość z narodzenia Chrystusa była autentyczna. To tak w rodzinnym i osobistym wymiarze. A samorządowym i miejskim – by wszystko, co już zaplanowaliśmy udało się zrealizować. Jeśli tak się stanie, będzie to oznaczało, że dla Sochaczewa nadszedł naprawdę dobry czas.

Rozmawiał Robert Małolepszy