Mimo skazania nie chce oddać mandatu

Bulwersujące zachowanie radnej Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej Urszuli Kossakowskiej. Jej sprawą zajmie się najpewniej Naczelny Sąd Administracyjny. 

kossakowska

Urszula Kossakowska podrobiła podpis nieżyjącej osoby na dokumencie urzędowym. Tak sfałszowany dokument złożyła w Urzędzie Miasta, by wyłudzić komunalne mieszkanie. W tym czasie była radną miejską i członkiem… komisji mieszkaniowej. Za te czyny sąd skazał ją prawomocnym wyrokiem. Mimo to Kossakowska, na  co dzień pracownica starostwa powiatowego, nadal uważa, że należy jej się miejsce w Radzie Miasta i walczy o to w sądzie. Bez powodzenia, ale sprawa ciągle trwa. Radna za nic ma sobie opinię publiczną, wyroki sądów, zwykłą ludzką przyzwoitość.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie właśnie oddalił jej skargę na uchwałę Rady Miejskiej stwierdzającą wygaśnięcie jej mandatu, którego pozbawiono ją w sierpniu w związku z przestępstwem, którego się dopuściła. WSA nie miał wątpliwości – radna skazana prawomocnym wyrokiem sądu za fałszowanie dokumentów powinna stracić miejsce w Radzie Miejskiej.

To już drugi organ nadzorujący przestrzeganie prawa, który do uchwały RM z 5 sierpnia 2013 roku nie miał żadnych uwag. Wcześniej sprawą wygaśnięcia mandatu zajmował się wojewoda mazowiecki, ale ten także nie dopatrzył się żadnych błędów, nie skorzystał z prawa do tzw. rozstrzygnięcia nadzorczego i nie uchylił uchwały.

Ordynacja wyborcza, na podstawie której przeprowadzono wybory samorządowe w 2010 roku przewiduje, że mandat traci radny, który dopuścił się przestępstwa umyślnego ściganego z oskarżenia publicznego, a zatem także ten, wobec którego sąd orzekł karę grzywny, na jaką skazano radną Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej. Z kolei nowy kodeks wyborczy, zatwierdzony w 2011 roku, czyli kilka miesięcy po wyborach lokalnych, jest bardziej liberalny i pozbawia mandatu radnego skazanego za przestępstwo na bezwzględną karę pozbawienia wolności.
- Radna Kossakowska została wybrana, gdy obowiązywała ordynacja wyborcza. Kodeks wyborczy uchwalony został przez sejm w styczniu 2011 roku. Powoływanie się przed sądem na przepisy uchwalone po wyborach samorządowych przeprowadzonych jesienią 2010 roku uważam za nieporozumienie. Linia orzecznicza sądów jest w tym zakresie jasna. Prawo nie działa wstecz, zatem wszelkie sprawy związane z kadencją 2010-2014 należy rozpatrywać w zgodzie z ordynacją wyborczą – mówi prawnik UM, mecenas Paweł Rojewski.
Warto dodać, że wątpliwości co do tego nie miał też Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy. Potwierdziły one nieraz, że kodeks wyborczy stosowany będzie przy wyborze nowych władz lokalnych, natomiast teraz spory należy rozstrzygać na podstawie ordynacji. Mimo to, po rozprawie przed WSA mecenas reprezentująca Urszulę Kossakowską zapowiedziała złożenie wniosku o kasację, a na to rozstrzygnięcie będziemy musieli poczekać, być może nawet kilka miesięcy.

- Jak obowiązujące prawo ma traktować przeciętny Kowalski, gdy jego reprezentanci w samorządzie lokalnym żonglują przepisami, nie mają dość odwagi, by przyjąć z godnością konsekwencje swych nagannych działań. Samorząd lokalny powinien budować swój autorytet na prawdzie, na uczciwym działaniu, przejrzystości, a czy tak było w przypadku pani radnej Kossakowskiej? – pyta przewodnicząca Rady Miejskiej Jolanta Gonta.

Dodajmy, że już w czerwca 2012 Naczelny Sąd Administracyjny uznał w orzeczeniu, że w takiej sytuacji, w jakiej znalazła się Urszula Kossakowska, mandat powinien zostać wygaszony. Nie ma zatem najmniejszych wątpliwości, że przyjęcie uchwały było zgodne z prawem. Co ważne, takie samo zdanie ma Krajowa Komisja Wyborcza, z którą projekt uchwały był konsultowany.

Mimo to, znając zarzuty organów ścigania, treść wyroku i uzasadnienie uchwały, podczas sesji 5 sierpnia przeciw pozbawianiu Urszuli Kossakowskiej mandatu głosowali radni: Bogumił Czubacki, Ireneusz Kisiołek, Urszula Kossakowska, Teresa Kozbuch, Bartosz Otręba, Tomasz Obrączka, Urszula Pawlak, Paweł Piątkiewicz, Marcin Podsędek, August Rutkowski.

Agnieszka Poryszewska

 

Sprawa Urszuli Kossakowskiej 

Sprawa Urszuli Kossakowskiej ciągnie się już od 2006 roku, gdy wyszło na jaw, że radna podrobiła podpis nieżyjącego sąsiada i próbowała dokonać wyłudzenia należącego do niego mieszkania komunalnego. Sprawa trafiła na wokandę w 2009 roku. W 2013 roku nabiera przyspieszenia. 6 marca Sąd Rejonowy w Sochaczewie uznaje U. Kossakowską winną popełnionego przestępstwa i skazuje ją na karę grzywny w wysokości 2,4 tys.  zł, co łącznie z kosztami sądowymi i postępowania odwoławczego dało prawie 3,6 tys. zł.

Akt oskarżenia zarzucał Urszuli Kossakowskiej, że 2 marca 2006 roku podrobiła wniosek przeprowadzenia dobrowolnej zamiany lokali mieszkalnych w budynku przy ul. Okrzei. Dokument złożyła w Urzędzie Miejskim. Następnie w podobny sposób podrobiła tzw. zwrotkę potwierdzającą odbiór pisma informującego o zamianie. Sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby urzędnikom Wydziału Gospodarki Lokalowej UM nie nasunęło się podejrzenie, że sąsiad, z którym Urszula Kossakowska (wówczas jeszcze Urszula G.) chciała zamienić mieszkanie, od jakiegoś czasu już nie żyje. 19 czerwca płocki Sąd Okręgowy oddala zażalenie U. Kossakowskiej na wyrok Sądu Rejonowego i tym samym wyrok staje się prawomocny. 24 lipca do Biura Rady Miejskiej wpływa prawomocny wyrok Sądu Rejonowego w Sochaczewie. 5 sierpnia 2013 r. radni podejmują uchwałę o pozbawieniu radnej mandatu.