Kapłani w dziele wolności

Parafia św. Wawrzyńca włączyła się w miejskie obchody 100-lecia odzyskania niepodległości. Aż do listopada, w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca, będą się tam odbywać rocznicowe koncerty i wykłady. Pierwszy z nich: „Sumienie niezwyciężonego narodu – wybitne postacie Kościoła katolickiego a wierność Bogu i Ojczyźnie”, wygłoszony został 2 kwietnia przez Radosława Jarosińskiego. Poniżej publikujemy jego pierwszą część. Kolejną wydrukujemy w następnym wydaniu „ZS”.

Odzyskana w listopadzie 1918 roku niepodległość jawi się dziś tylko chwilą, po której zapadła noc okupacji niemieckiej, stalinowskiego zniewolenia i szare lata komunistycznej rzeczywistości, które przed kościołem katolickim stawiały kolejne wyzwania. Ale czas poprzedzający tak ważny rok 1918, był tak samo istotnym okresem próby dla Kościoła katolickiego w Polsce. Wielu kapłanów – patriotów i bohaterów musiało pogodzić swoją posługę z poczuciem przynależności do narodu polskiego i miłością do ojczyzny.

Przez cały czas trwania niewoli zaborcy zdawali sobie doskonale sprawę z przemożnego wpływu Kościoła na społeczeństwo polskie i nieugięte jego stanowisko. Nie mogąc go sobie podporządkować, posunęli się do licznych prześladowań i szykan, konfiskat majątków kościelnych, kasat zakonów.

Dążenia niepodległościowe Polaków nie były również zrozumiałe w Stolicy Apostolskiej. Rzym, nie orientując się do końca w sytuacji Polski, ulegając zabiegom i naciskom mocarstw europejskich, potępiał zrywy powstańcze Polaków – zarówno insurekcję kościuszkowską, jak i powstanie listopadowe.

W takiej sytuacji księża, biskupi pozostawać będą w rozdarciu między lojalnością wobec Rzymu, miłością do ojczyzny i oczekiwaniami narodu, liczącego na Boże wsparcie w dążeniu do wolności.
Czas próby nastał już 29 listopada 1830 r., kiedy upomniano się zbrojnie o wolność ojczyzny.

Biskup krakowski Karol Skórkiewicz popierał entuzjastycznie powstanie listopadowe (za co po jego upadku został skazany na wygnanie do Opawy na Śląsku). Co więcej, biskupi, jako senatorowie Królestwa Polskiego, podpisali akt detronizacji cara Mikołaja I. W armii powstańczej służyło 340 księży, zakonników i kleryków, w tym 145 kapelanów. Ich szczególnym zadaniem było podtrzymywanie woli walki. Najsłynniejszym kapelanem powstania listopadowego był ks. Adam Loga, który wziął udział w bitwie pod Grochowem ubrany w czarną sutannę, przykrytą komżą, ze stułą na szyi, a na piersiach ze szkaplerzem. Wołał: „Bracia, za wiarę i ojczyznę, za Boga i wolność, dzisiaj zginąć lub zwyciężyć trzeba!” Ks. Loga zginął w bitwie pod Szawlami, do końca podgrzewając w powstańcach ducha walki.

Upadek powstania był dla Polaków potężnym ciosem, który jednak nie zdołał złamać ich ducha.

W 1836 roku powstaje w Paryżu Zgromadzenie Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa, założone przez byłych powstańców: o. Piotra Semenenkę i o. Hieronima Kajsiewicza. Zmartwychwstańcy odegrali niebagatelną rolę w życiu religijnym polskiej emigracji. Zajęli się pracą w parafiach oraz prowadzeniem szkół i internatów dla chłopców. W czasie rozbiorów byli swoistymi łącznikami pomiędzy polskim duchowieństwem a Stolicą Apostolską, informując kolejnych papieży o prześladowaniach Kościoła na ziemiach polskich. Pod wpływem o. Semenenki w 1891 siostra Celina Borzęcka, wraz z córką Jadwigą Borzęcką, otwierają w Kętach pierwszy dom sióstr zmartwychwstanek, które do dziś obecne są w naszej parafii i w samym Sochaczewie.

O. Hieronim Kajsiewicz opiekował się w Rzymie Zgromadzeniem Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP, założonym w Rzymie (1854-1857) z inicjatywy Józefy Karskiej i Marceliny Darowskiej.

Niezależnie od ośrodka zmartwychwstańczego powstały nazaretanki, założone w Rzymie przez pochodzącą z naszej diecezji, z Roszkowej Woli koło Rawy Mazowieckiej, Franciszkę Siedliską. W kraju pod zaborami powstali albertyni i albertynki, na czele z charyzmatycznym b. Albertem Adamem Chmielowskim. Już jako młody, dwudziestoletni człowiek, zaangażował się w działalność konspiracyjną, odbywając powstańczy szlak bojowy w roku 1864. Szlak ten kosztował go utratę nogi. Wrażliwość religijną wykształciły w nim studia malarskie, w wyniku których powstaje słynny obraz „Ecce Homo”, „Oto człowiek”, przedstawiający ubiczowanego Chrystusa (kopię obrazu można zobaczyć w naszej diecezji w niedalekim Karwowie, w kościele pod wezwaniem św. brata Alberta). Chmielowski wstępuje następnie do zakonu franciszkanów. Jego poświęcenie dla biednych i bezdomnych było absolutne, by być jak najbliżej swoich podopiecznych, zamieszkuje z nimi w przytułku.

Podobnym   życiorysem mógł się szczycić działający głównie we Lwowie ks. Zygmunt Gorazdowski, również powstaniec i również beatyfikowany – założyciel zakonu michaelitów, michaelitek oraz józefitek, posługujących w sierocińcach, ochronkach i przytułkach, organizator licznych domów pomocy, tanich kuchni, Zakładu Dzieciątka Jezus dla samotnych matek, dzięki któremu udało się uratować od śmierci około 3000 dzieci, a także bardzo wielu innych podobnych placówek. Ze względu na działalność, już za życia obwołano go ojcem ubogich, apostołem Bożego Miłosierdzia. Ogromne były zasługi dla biednych i chorych wielu innych założonych wówczas stowarzyszeń zakonnych, do których należy dodać: służebniczki (założone przez Edmunda Bojanowskiego), pasterki (p. Marię Karłowską); oraz ruch honoracki obejmujący aż 22 zgromadzenia bezhabitowe, które, powstając w okresie prześladowań i kasat zakonów, miały możliwość działania bezpośrednio u potrzebujących. Trudno oszacować ileż uratowanych żywotów kryło się za tą działalnością!